Przyjedź na Kubę. Albo dostrzeżesz sens życia, albo brak deski sedesowej

Ostatnia aktualizacja 14 listopada 2020

Podróż to nie zawsze wakacje. Niewiele osób wyjeżdża na urlop z takim przesłaniem. Często chcemy po prostu odpocząć, najlepiej w luksusowych warunkach. Jeszcze lepiej jak jest i tanio i dobrze. Tymczasem na Kubie wszystko wygląda inaczej. Wszystko odwrotnie. Jest drogo i tylko bywa luksusowo. Dla wielu osób to jednak podróż, w której na nowo dostrzegają sens życia. Dla innych to miejsce, którego nigdy nie powinny odwiedzać.

Przyjedź na Kubę. Albo dostrzeżesz sens życia, albo brak deski sedesowej

Rosjanie z koronawirusem na Kubie

Listopad 2020. Jedenaścioro Rosjan przyleciało na Kubę z symptomami choroby. Na miejscu test na Sars-CoV-2 dał wynik pozytywny. Bohaterka tej historii, a prawdopodobnie jej mama, zrelacjonowała na Instagramie jak okropne warunki zastały pozytywnych Rosjan w kubańskim szpitalu. Pokazały jak straszne jest jedzenie, a kamerze smartfona nie umknęło nawet to, że brakuje deski sedesowej w toalecie.

Bohaterka tej historii to Tatyana Konkova. Nagrywana prawdopodobnie jest jednak Pani Mama Tatyany. Rosjanka, która z rodziną przyleciała na hotelowe wakacje na Kubę. Gdybym chciała ją opisać w seksistowski sposób, to zwróciłabym uwagę na jej modną spinkę do włosów wykonaną z sztucznych perełek, która zgrabnie podtrzymuje wysoko upięte włosy, tak na rosyjski sposób. Na świeżo zrobiony manicure i hennę na brwiach. Do tego biżuteria z żółtego złota – delikatna, bez żadnej przesady. Natomiast to nie jest złośliwy opis. Taki sugerowałby podejście pogardliwe, które oceniałoby turystkę. Zadbana paniusia przyjechała do biednego kraju na relaks, a tu niemiła niespodzianka. Wierzę jednak, że Tatyana Konkova, a prawdopodobnie ona i jej mama, będą pozytywnymi bohaterkami tej historii i wyjadą z Kuby bez koronawirusa, ale za to z czymś znacznie cenniejszym niż dałby im zwykły hotelowy relaks. Tego im życzę.

Co z tą Kubą?!

Na Instagramie widzę zadbaną kobietę, odpowiednio przygotowaną na wakacje all inclusive w kurorcie na Karaibach. Coś poszło jednak nie po jej myśli. W mediach pojawiają się spekulację, że Rosjanie już u siebie w kraju wsiadali do samolotu z symptomami choroby. Tego zapewne się nie dowiemy. Przed odlotem powinni jednak wiedzieć, że na Kubie wszystkim wykonywane są obowiązkowe testy PCR. Powinni, ale czy wiedzieli? Niestety, testy wyszły pozytywne, a zatem zgodnie z procedurami kubańskimi i ustalonym reżimem sanitarnym, wszyscy trafili do szpitala. Do kubańskiego szpitala, w którym spędzają wakacje.

W wideo relacji widać, że bardzo razi ich odrapana szafka przy łóżku, ale też nie pierwszej nowości materac do spania i wspomniany już brak deski sedesowej w skromnej toalecie.

Kubańskie media opisują też, że Rosjanie skarżą się na Instagramie na okropne jedzenie. Błagają, by zmienić miejsce ich pobytu. Lamentują, że nie mogą tak żyć. Mogą się odizolować, ale nie w takich warunkach! Kto to widział tak żyć! No właśnie, kto? Chodźcie, opowiem wam jak relacje Rosjan mogą odbierać Kubańczycy i kto na Kubę nigdy nie powinien polecieć…

Kubo, czemuś nam to uczyniła…

Znam realia kubańskich szpitali. Tych dla Kubańczyków i tych z oddziałami dla obcokrajowców. Nic mnie w tej relacji nie dziwi i nie zaskakuje. Nie dziwi mnie także zdziwienie Rosjanki, bo nie pierwszy raz widzę tego typu obrazki. Tak zwany „biały turysta” (jako symbol zamożności i wyższości) jedzie na wakacje i ma oczekiwania. W tej sytuacji nie wie jednak, że Kuba to kraj skromnych, ale bardzo dumnych ludzi ze swoimi zasadami.

Najpierw rozprawmy się ze sprzętami szpitalnymi i samym szpitalem.

Tak, odrapane szafki, drzwi stare i też niepomalowane. Dziurawy materac i znów ta nieszczęsna deska na klozecie, której nie ma.

Dlaczego to tak wygląda? Na Kubie nie jest wcale tak łatwo dostać farbę. Nie wspominam już o wyborze kolorów. Farby w każdym razie są trudno dostępne, a jak już są, to są drogie. Kiedy nie spodobają nam się na Kubie odrapane ściany czy szafki to pamiętajmy, że to niekoniecznie niechlujstwo. To często po prostu zwykły brak, który na Kubie jest czymś powszechnym. Do tego dochodzi wilgotny klimat, który bardzo szybko niszczy meble i ściany. I oczywiście huragany i cyklony każdego lata…

Materac do spania. Ho ho… ten szpitalny wydaje mi się nawet być wygodny na pierwszy rzut oka. Znam realia. Na Kubie wygodny materac to luksus. Przeważnie śpi się na starych, wielokrotnie reperowanych materacach. Bardzo niewygodnych. Te nowe, jeśli już uda się je kupić, przeważnie lądują w pokojach dla turystów. Ceny są wysokie – stać tylko tych, którzy już się czegoś dorobili i mogli zaoszczędzić na jego kupno.

No i wreszcie deska sedesowa. Jeszcze bardziej niedostępna na Kubie niż materace. A jak już jest w publicznym miejscu (np. w szpitalu), to szybko jest… kradziona. Bo również na Kubie ma swoją wysoką wartość i jest towarem chodliwym i deficytowym. Jestem przekonana, że Tatyanie nie przyszło to do głowy. Dla niej to po prostu kibel, który urąga jej godności i ja ją rozumiem tak bardzo, jak ona nie rozumie sytuacji, w której się znalazła.

Warto zwrócić jeszcze uwagę na papier toaletowy. Jest. To na Kubie najmniej oczywiste akurat. Do dziś w toaletach używa się gazet. W publicznych szpitalach papier toaletowy nie występuje. By mieć pewność zapytałam Michela, mojego męża – Kubańczyka.

– Michel, na Kubie w szpitalach jest papier toaletowy?

– Czy usmażyły ci się neurony? – zapytał z bardzo zdziwioną miną.

No więc nie, nie ma. Papier to kolejna nieoczywistość kubańska, która spotkała Rosjan w szpitalu. Oni o tym nie wiedzą, więc tego nie doceniają.

Syty głodnego nie zrozumie

W końcu pojawia się wątek jedzenia. Okropnego jedzenia, jak donoszą media, które Rosjanom w ogóle nie smakuje. W końcu miał być hotel i all in, open bar, a nie szpital i szpitalne jedzenie. Na kolejnej wideo relacji na Instagramie Tatyany widać pogardliwie mieszaną zupę, na stole jest też drugie danie – kubański klasyk, czyli ryż z fasolą (arroz congri) i wieprzowina. Są też warzywa, świeżo wyciskany sok owocowy i schłodzona woda mineralna.

Nie wiem jak w waszej ocenie wypada ten posiłek, ale wierzcie mi na słowo – niejeden Kubańczyk w tych trudnych aktualnie na Kubie czasach, marzy o codziennym jedzeniu wieprzowiny, czy jakiegokolwiek mięsa. Nie wspominam o owocach i warzywach, które zawsze na Kubie były drogie dla przeciętnego mieszkańca. Nie wiem czy w polskich publicznych szpitalach karmią lepiej, ale jak zobaczyłam ten posiłek i oceniłam go na miarę kubańskich możliwości, to jestem przekonana, że naprawdę bardzo się postarali! Czym chata bogata! Wiem, wiem. Nie na miarę oczekiwań o karaibskich wakacjach.

Kuba widziana przez okno

Wreszcie, po wielu dramatycznych relacjach, które przeplatają się ze zdjęciami z karaibskiej plaży, na profilu Tatyany Konkovej pojawia się zdjęcie z refleksyjnym opisem [tłumaczenie Google]:

Żyjemy w zwykłym, nieturystycznym miejscu.

Naprawdę, jakbym weszła na plan [filmowy] i cofnęła się o 30 lat…

Nie mogę nawet uwierzyć, że to rzeczywistość…
Ludzie żyją w biedzie…
Nie wiedzą, czym jest smartfon, internet… Ale wszystkie dzieci chodzą po ulicy, grają w piłkę, jeżdżą na deskorolkach i rowerach…

Ale… Nie rozumiem, jak można było do tego doprowadzić kraj, mając takie zasoby naturalne…
Wydaje mi się, że ludzie są tutaj mili…”

No więc, droga Tatyano – Kubańczycy doskonale wiedzą czym jest smartfon i internet. Nie wszystkich stać na jedno i drugie, ale wiedzą i szybko się uczą, kiedy tylko mają możliwości.

Tak, masz rację. Kuba jest bardzo bezpieczna i dzieci jak tylko staną na swoje dwie dolne kończyny, to chodzą po ulicach, (na Kubie bardzo rzadko widuje się wózki dla dzieci) a dzieciństwo spędzają na podwórkach z rówieśnikami. Często są biedne, ale prawie zawsze szczęśliwe.

Tak, masz rację. Ludzie bardzo często na Kubie żyją skromnie. Czy to bieda, to już kwestia indywidualnej oceny. Nie cierpią głodu, nie ma bezdomności i bezrobocia. Docenia się na pewno talerz jedzenia, a zwłaszcza taki z wieprzowiną. To bowiem ulubione mięso Kubańczyków, a ich wieprzowina słynie z dobrego smaku, za sprawą ekologicznych upraw i hodowli. Nie pod turystów – Kubańczycy z natury, czy też z potrzeby, są ekologiczni. Nie mają innego wyjścia, ale i świadomość w tym zakresie jest coraz większa.

Zabierz z Kuby to, czego potrzebuje Twoje życie

Tatyana wróci z Kuby i  może będzie napawać się jeszcze kilka tygodni dramatycznymi, w swojej ocenie, wspomnieniami ze szpitala.

Może jednak po drodze doceni to, że mimo pozytywnego testu, przechodzi przez chorobę lekko i nie potrzebuje ani tlenu, ani respiratora.

Może doceni to, że nie była głodna, a Kubańczycy dali jej to, co mieli najlepszego do zaoferowania.

Może doceni to, że zajmowali się nią lekarze, którzy są świetnie wykształceni i potrafią sobie radzić w trudnych warunkach, nadrabiając to wielką uwagą i czasem, które mają dla pacjentów.

Może w tym momencie, kiedy za oknem dostrzegła te uśmiechnięte dzieci i miłych ludzi, pomyślała, że jest coś innego niż nieskazitelnie pomalowane meble, co konstruuje szczęście tych ludzi?

Może.

Może jednak Tatyana przywiezie z Kuby wspomnienie braku deski sedesowej, a jej życie będzie toczyć się dalej, byle do kolejnych wakacji.

Barbara Stawarz-García