Gorzka poczt贸wka z deszczowej Kuby

Ostatnia aktualizacja 1 lutego 2020

Gorzka poczt贸wka z deszczowej Kuby

Deszcz na Kubie nie jest zjawiskiem dziwnym. Kiedy jednak przychodz膮 te szare dni, wszystko i wszystkich ogarnia parali偶. A mo偶e to raczej takie zbiorowe przyzwolenie na to, by m贸c wszystko zostawi膰 i po prostu nic nie robi膰?

Dzi艣 na Kubie deszczowo. To idealny dzie艅, by sobie ponarzeka膰. A musz臋 wam powiedzie膰, 偶e Kuba艅czycy narzeka膰 potrafi膮 i lubi膮. Nie znam wszystkich Kuba艅czyk贸w, ale ci, kt贸rych znam i kt贸rych spotykam ka偶dego dnia, zawsze znajd膮 jaki艣 pow贸d, by sobie pobiadoli膰. To taka nasza wsp贸lna cecha narodowa.

Jednocze艣nie Kuba艅czycy wydaj膮 si臋 z tym, na co narzekaj膮 bardzo pogodzeni, bo nie robi膮 absolutnie nic, by powody marudzenia zmieni膰. Dzi艣 jednak to ja b臋d臋 narzeka膰 na Kub臋. Nie zmienia to mojej mi艂o艣ci do tej wyspy, ale zawsze powtarzam, 偶e Kuba wzbudza skrajne uczucia – we mnie r贸wnie偶.

Nie, bo pada deszcz

No wi臋c mamy dzisiaj ten deszczowy dzie艅. Skoro pada deszcz, to ju偶 w艂a艣ciwie od rana trzeba si臋 liczy膰 z tym, 偶e niewiele uda nam si臋 za艂atwi膰. Tak wi臋c pr贸buj臋 dodzwoni膰 si臋 do agencji, kt贸ra obs艂uguje nasze biuro podr贸偶y. Takiej powa偶nej, co to odpowiada za rynek mi臋dzynarodowy. S膮 tematy, na kt贸re czekam od kilku tygodni (tak, tygodni…) i takie, o kt贸re walcz臋 od kilku dni. Nie ustaj臋 wi臋c w tej swojej walce i kolejny dzie艅 pr贸buj臋 pchn膮膰 rzeczy do przodu. I co? Nikogo nie ma w biurze bo鈥 pada deszcz. I to jest zupe艂nie powa偶ny argument, kt贸rego nikt nie wstydzi si臋 wypowiedzie膰 na g艂os. Nikt z tym nie polemizuje. Brzmi jak 鈥瀗ie mam pracy domowej, bo pies zjad艂 mi zeszyt鈥? Nie dla Kuba艅czyka鈥 Po prostu pada deszcz, wi臋c mo偶na nie przyj艣膰 do pracy.

Ja wiem, 偶e jak pada na Kubie, to pada konkretnie, rz臋si艣cie i droga do biura jest w pewnym sensie walk膮 o by膰 albo nie by膰. Szukanie transportu, kt贸ry jest r贸wnie nieprzewidywalny jak pracownicy, droga do biura, p贸藕niej droga powrotna. Lepiej po prostu zosta膰 w domu. Nie, praca zdalna na Kubie nie funkcjonuje, gdyby komu艣 to przemkn臋艂o przez kapitalistyczn膮 g艂ow臋.

Nie, bo nie

No dobrze. Moje bitwy tego dnia dopiero si臋 rozpocz臋艂y. Kolejne biuro, kolejna sprawa do za艂atwienia. Niestety – osoba, kt贸rej potrzebuj臋 jest chora. Nie przysz艂a do pracy. Czy kto艣 j膮 zast臋puje? Oczywi艣cie, 偶e nie. Choroba to jeszcze jest jednak ca艂kiem rozs膮dny argument przy deszczu. Regularnie zdarzaj膮 si臋 jednak nieobecno艣ci z milion贸w innych powod贸w, 艂膮cznie z tym, 偶e 鈥瀝z膮d ma艂o p艂aci, wi臋c nie pracujemy鈥. S膮 na Kubie dokumenty, na kt贸re mo偶na czeka膰 miesi膮cami, bo kto艣 jest chory, ma chore dziecko lub chorych rodzic贸w i po prostu przesta艂 pracowa膰. To niewa偶ne, 偶e jest to nadal jedyna osoba, kt贸ra mo偶e z艂o偶y膰 jaki艣 znacz膮cy dla rz膮du podpis. Nikt nic z tym nie robi. Po prostu si臋 czeka. Ponarzeka si臋 i czeka dalej. Czy kogo艣 na Kubie to dziwi? Zaskakuje? Irytuje? Nie bardzo. Mo偶na ponarzeka膰, ale s膮 z tym pogodzeni. Tylko ja niepotrzebnie jeszcze czasami si臋 dziwi臋 i denerwuj臋…

M贸j fatalny dzie艅 mija. Dzwoni telefon. Ku mojemu zaskoczeniu, to z jednego z rz膮dowych biur. Siostra mojego m臋偶a powinna i艣膰 odebra膰 dokument, na kt贸ry czeka od dawna. Od dawna. Ale s艂ysz臋, 偶e m贸wi ponaglaj膮cej j膮 urz臋dniczce ma帽ana, czyli jutro. I jak gdyby nic argumentuje: 鈥瀊o dzisiaj jest z艂a droga鈥. No tak, z艂a droga. Bo przecie偶 pada艂 od rana deszcz. Ma帽ana te偶 jest dzie艅. Chocia偶… mo偶e okaza膰 si臋, 偶e jednak nie.

Do deszczu trzeba jeszcze dorzuci膰 ten magiczny moment – 18 grudnia. To jest czas, taki niepisany termin, kiedy wszyscy daj膮 sobie przyzwolenie na to, by nie pracowa膰, a przynajmniej zdecydowanie zwolni膰 obroty. Pomy艣licie, 偶e to dobrze – 艣wi臋ta, czas zadumy i refleksji. Ale nie na Kubie. Tutaj 艣wi臋ta to pieczenie prosiaka, picie rumu (jeszcze lepiej, je艣li jest piwo), s艂uchanie g艂o艣nej muzyki i niezliczone spotkania. Oczywi艣cie, 偶e to dobrze – dobrej zabawy i silnych relacji z rodzin膮 i przyjaci贸艂mi Kuba艅czykom nie mo偶na odm贸wi膰. Ale to, 偶e kraj jest na ten czas sparali偶owany, to inna sprawa. Na nic biadolenie i narzekanie. Po prostu trzeba czeka膰, a jeszcze lepiej odda膰 si臋 艣wi臋towaniu…

Mnie co roku na ten termin przypada przed艂u偶enie wizy rodzinnej. W tym roku r贸wnie偶 wypada na 1 stycznia. No c贸偶,聽 jeszcze nigdy nikt nie zrobi艂 mi tego w terminie… i nikt si臋 tym r贸wnie偶 nigdy nie przejmowa艂. Raz przysz艂am nawet w um贸wionym terminie, odpowiednio wcze艣niej, bo chcia艂am by膰 taka europejsko przewiduj膮ca. I co? Zasta艂am pracownik贸w krz膮taj膮cych si臋 po biurze, kt贸rzy ze zdziwieniem na mnie spojrzeli i powiedzieli, 偶e nie pracuj膮 鈥瀊o myj膮 pod艂og臋鈥 i w og贸le to do pracy wr贸c膮 po 2 stycznia. Um贸wione spotkanie? Jaki艣 偶art? O co mi w og贸le chodzi.

Nie, bo tak

W takie dni, ale nie tylko takie, Kuba wymaga anielskiej cierpliwo艣ci. Osoby, kt贸re od lat 偶yj膮 na Karaibach, mimo 偶e wcze艣niej mieszka艂y np. w Europie, s膮 ju偶 przestawione na ten tryb. Wolniejszy,聽 鈥瀓ako艣 to b臋dzie鈥 czy po prostu ma帽ana. Ja dziel臋 偶ycie mi臋dzy skrajnie spiesz膮c膮 si臋 Warszaw膮, a nie robi膮c膮 sobie nic z tych kapitalistycznych wymys艂贸w Kub膮. Jak lwica pilnuj臋 i ucz臋 naszych Kuba艅czyk贸w dbania o jako艣膰 i dyscypliny. Czasem to walka z wiatrakami, czasem ogromna satysfakcja, 偶e poziom us艂ug poprawia si臋. Do tej pory nie znalaz艂am odpowiedzi na pytanie, kt贸re podej艣cie jest lepsze i co wa偶ne, przesta艂am ju偶 jej szuka膰. Nauczy艂am si臋 odpuszcza膰 i czerpa膰 z dw贸ch system贸w to co dla mnie dobre…

Min膮 艣wi臋ta, jeszcze szybciej min膮 deszczowe dni. Przyjdzie – charakterystyczny dla stycznia – czas pustych sklep贸w . Tak, mog膮 by膰 jeszcze bardziej puste ni偶 zazwyczaj. Zanim kraj na nowo si臋 zorganizuje i wr贸ci na swoje tory, minie jeszcze kilka 艂adnych dni i dopiero znowu b臋dzie mo偶na co艣 za艂atwi膰. Pod warunkiem, 偶e nie b臋dzie pada艂 deszcz. Wtedy nie pozostaje nic innego jak powiedzie膰 ma帽ana…

Barbara Stawarz-Garc铆a

Dodaj komentarz