Internet na Kubie – historia i praktyka

Czy na Kubie jest Internet? Gdzie można złapać darmowe Wi-Fi? Czy kubański rząd wprowadził cenzurę na informacje, które możemy znaleźć w sieci? Czy działa tam Facebook? Czy działa bankowość internetowa…? Rozwiejmy wszystkie wątpliwości!

Internet na Kubie jest. I to jest już dla wielu osób pierwsza bardzo ważna wiadomość. Na pewno jest też w części, bądź w też całości (ale tego nikt nie wie…), kontrolowany przez jednostki państwowe. Wikipedia podaje, że Kubańczycy połączyli się z siecią pierwszy raz już w latach 90., jednak oczywiście żaden przeciętny kubański González łączyć się wtedy nie mógł. Robili to pracownicy laboratoriów, centrów naukowych czy placówek dyplomatycznych.

Wraz z zalegalizowaniem kupna-sprzedaży komputerów w 2007 roku zwiększyło się zainteresowanie nowymi technologiami. Był to jednak proces trwający sporo czasu. W rok później z połączenia z Internetem korzystało jedynie 190 tys. mieszkańców – głównie rządowi dziennikarze i osoby powiązane w inny sposób z państwowymi jednostkami.

Do zwiększenia liczby użytkowników trzeba było czekać do 2013 roku, kiedy to rządowa firma ETECSA, która ma monopol na tego rodzaju usługi na wyspie, otworzyła kafejki internetowe, gdzie można było zasięgnąć informacji ze świata.

Pierwsze strefy Wi-fi na Kubie

W rok później, czyli dopiero w 2014 roku, wprowadzono eksperymentalnie strefy bezprzewodowego Internetu, które w kolejnych latach wyrosły jak grzyby po deszczu! Dziś już prawie każda mała mieścina ma choć jedno takie miejsce.

Wielkie zmiany w korzystaniu z sieci przyszły wraz z rokiem 2018, kiedy to uruchomiono tzw. pakiety danych, które Kubańczycy mogą aktywować w swoich smartfonach. Przez długie miesiące mówiło się o 3G w kubańskim telefonie, ale dopiero grudzień 2018 roku przyniósł faktyczne mobilne połączenie.

Jeśli chcemy korzystać z internetowego pakietu w telefonie, to należy mieć kubańską kartę SIM (koszt wyrobienia takiej karty to kilkadziesiąt dolarów) i mieć zasobny portfel. Ceny bowiem nie są niskie. Za 600 MG zapłacimy 7$ za 1 GB 10$ itd. Można zapomnieć więc o wideo-rozmowach, przesyłaniu zdjęć i innych temu podobnych. Jednym słowem – posiadanie el paquete w telefonie to nie lada luksus dla Kubańczyków.

Natomiast paradoksem jest, że dzisiaj większość Kubańczyków – zwłaszcza ci młodzi – posiada smartfon, a przyjezdni często dziwią się, że telefony na wyspie są często lepsze… od tych, które oni posiadają w kieszeni. Przywiezione jako wyczekiwany prezent od wujka Sama z Ameryki kują później w oczy zagranicznych turystów. Czy najnowsze iPhone’y i Samsungi świadczą jednak o tym, że ktoś jest zamożny? Na Kubie przeważnie nie… 

Internet niejedno ma imię

W celu połączenia z Wi-Fi większość kubańskich użytkowników zakłada konto ze swoim rządowym mailem (w domenie nauta.cu), które później doładowuje w siedzibie ETECSA bądź kupując karty ze zdrapką, pod którą ukrywa się kod. Cena? Jedna godzina korzystania to koszt 1$. Gdzie można korzystać? Na głównych placach miast, miasteczek bądź w innych strategicznych miejscach.

Jak poznać, że to tu? O to akurat nie trzeba się martwić. Tam gdzie stoją ludzie wpatrzeni w smartfony (u nas z identyfikacją takiego miejsca akurat byłby problem, ale na Kubie takich miejsc jest jeszcze stosunkowo niedużo).

Co ważne, te rządowe skrzynki mailowe działają od kilku ładnych lat bez internetu! Kubańczycy mieli dostęp do takiej poczty „offline” przed strefami z WiFi i do dzisiaj chętnie z tego korzystają. Z pełną świadomością tego, że skrzynki te mogą być kontrolowane.

Internet na Kubie dla turystów

Jak radzi sobie turysta? Nie zakłada konta w siedzibie ETECSA, lecz kupuje kartę ze zdrapką i w wyznaczonych miejscach łączy się z Internetem. Czyli do skorzystania z internetu na Kubie każdy potrzebuje kartki zdrapki. Rządowa cena to aktualnie 1$ za 1h. Kartka jest wielokrotnego użytku na jedno urządzenie w danym momencie.

Internet w hotelach

Z dobrych informacji, zdrapka ta będzie działać na całej wyspie. No chyba, że używamy internetu w hotelu, wtedy musimy mieć kartę zakupioną w hotelowej recepcji i mimo że wyglądać ona będzie tak samo – zadziała tylko tam. Czyli internet hotelowy rządzi się swoimi prawami. Przykładowo, 1h internetu w Hotelu Nacional kosztuje 5 CUC i połączenie z siecią uzyskamy tylko poprzez kartkę zakupioną w tym właśnie hotelu.

Podobnie kwestia internetu wygląda w kurortach. W wielu hotelach internet działa na kartki sprzedawane tylko w danym hotelu. Kartki sprzedawane w biurach ETESCA przydadzą nam się zatem w większości przypadków tylko do ogólnodostępnych stref z Wi-Fi.

Ceny internetu na Kubie

Turysta płaci tyle samo co Kubańczyk. 1 godzina internetu to 1 CUC (dziś równowartość mniej więcej 1 EUR). Dla przyjezdnego cena może i nawet jest atrakcyjna za możliwość bycia połączonym, ale dla przeciętnego Kubańczyka już niekoniecznie. Natomiast jeszcze kilka lat temu ta sama karta, na godzinne połączenie kosztowała 4 CUC, a na początku nawet 15 CUC! Wtedy z internetu na Kubie korzystali tylko ci najlepiej zarabiająco-kombinujący, a i tak był to wielki luksus. 

Nie ma internetu za darmo

Darmowe Wi-Fi prawie nie istnieje. Nie znajdziemy go nawet w hotelach. Tam również działa system kartek ze zdrapką. Wyjątkiem może być bardzo luksusowy hotel – wtedy może udostępnią nam godzinę dziennie za free.

Przy dużej ilości szczęścia możemy trafić też na prywatną kwaterę/restaurację, gdzie właściciel udostępnia domową sieć dla swoich klientów. Zetkniemy się z tym jednak naprawdę rzadko. Przeważnie, jeśli dana kwatera ma internet, to i tak potrzebna jest nam do połączenia kartka zdrapka.

Co działa, co nie działa

Przed wyjazdem na Kubę większość osób ma obawy co do internetu właśnie i stron, które będą tam działać. Rozwiejmy zatem wątpliwości co do najczęściej zadawanych pytań.

Na Kubie działają:

  • Facebook
  • Messenger
  • Instagram
  • WhatsApp
  • Gmail
  • Bankowość internetowa (poza tą amerykańską)
  • YouTube

Na Kubie nie działają:

  • Booking.com
  • AirBnB (działa w kratkę – z Polski możemy zrobić bez problemu rezerwację, na Kubie już niekoniecznie)
  • Dostęp do amerykańskich banków
  • Netflix (treści pobrane do oglądania offline działają!)
  • AppStore
  • Spotify
  • Skype (bardzo różnie – działa w kratkę)

Jeżeli planujemy korzystać często i dużo z internetu na Kubie, to bardzo dobrym rozwiązaniem będzie VPN (ang. Virtual Private Network), który przepuści nas do większości normalnie niedziałających na Kubie serwisów.

Punkty internetowe na Kubie (największe miasta):

  • Hawana: wszystkie hotele, kilka punktów w Starej Hawanie (m.in. plac przy barze Floridita, Parque Cervantes) bliska okolica biur ETECSA, kilka punktów na Maleconie (łatwo rozpoznać po grupkach ze smartfonami).
  • Trinidad: słynne schody przy Casa de la Musica, Hotel Iberostar Trinidad i Parque Cespedes, przy którym się znajduje.
  • Cienfuegos: główny plac starówki (Plaza Marti).
  • Vinales: główny plac przy kościele, hotele Los Jasmines i La Ermita.
  • Varadero: hotele, okolica ETECSA, park rozrywki.
  • Santa Clara: m.in. główny plac miasta (Parque Vidal) oraz „Plac Beatelsów”.
  • Maria la Gorda: internet na plaży!
  • Playa Giron: punkt tuż przy Muzeum Inwazji na Zatokę Świń.
  • Playa Larga: główny punkt miasteczka – za pomnikiem kraba mini park z ławkami.
  • Remedios: Plaza Marti (główny plac miasta).
  • Cayo Levisa: recepcja hotelowa (jest również kafejka internetowa).
  • Cayo Santa Maria – internet w hotelach i w imitacji miasteczka na kartki.

Internet w kubańskim domu

Domowe stałe łącze z Internetem jest tak samo absurdalnie kosztowne jak pakiety w telefonach. Ceny wahają się od 15 do 70 $ (warto zaznaczyć, że średnia pensja Kubańczyka to ok. 30$ miesięcznie). Jakość połączenia na pewno pozostawi natomiast wiele do życzenia. Natomiast i tutaj wiele się zmienia. Coraz więcej miast ma połączenie z bardzo dobrą ofertą internetową. Cena miesięcznego pakietu, który daje 30h korzystania z internetu, to 15 CUC (0,5 CUC za 1h połączenia). Jeśli pakiet się skończy, to z internetu nadal można korzystać, ale już po normalnej stawce – 1h za 1 CUC.

Kubańskie władze czuwają ponoć nad przesyłanymi wiadomościami, kontrolują rządowe skrzynki mailowe użytkowników ETECSA. Jednocześnie nie zabraniają korzystania z Facebooka, a jedynymi blokowanymi portalami jest amerykańskie CiberCuba prowadzone przez Kubańczyków mieszkających w Miami. Nie działa także wiele serwisów amerykańskich, stałe problemy są np. z booking.com, ale to nie ma aż tak wielkiego wpływu na codzienne życie Kubańczyków. Ciężko więc mówić o cenzurze informacji bezpośrednio. Kontrola jest, ale jest także swobodny dopływ do informacji.

Również kubańska opozycja działa bardzo prężnie w internecie, z Yoani Sanchez na czele i jej serwisem 14ymedio.com.

Kubańscy hakerzy

Warto również wspomnieć słów parę o fantastycznych hakerach, których na Kubie mamy na pęczki! Często mówi się, że Kubańczycy potrafią zhakować niemal wszystko. Cóż, przysłowie, że potrzeba matką wynalazków chyba najlepiej opisuje ten naród. Dostępu do najnowszych filmowych nowości również nie brakuje. Wystarczy z pendrivem udać się do „zapełniacza pamięci”, który za przysłowiowego dolara naładuje nam przenośny dysk premierami filmowymi i serialowymi, które często jeszcze nie zdążą dotrzeć do Europy. „Na Kubie wszystko jest możliwe” – powiedzą nam znów jej mieszkańcy tłumacząc jak to się stało.

Ale nie brakuje i hakerów profesjonalnych, którzy będą potrafili przejąć sterowanie nad pożądanymi informacjami. Warto zatem świadomie i ostrożnie korzystać z internetu, kiedy łączymy się w ogólnodostępnych strefach WiFi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *